Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Dzień 16 (16 sierpnia 2012) - PORTUGALIA

Wstaliśmy po godzinie 8, byliśmy naprawdę wyspani. Na śniadanie zjedliśmy makaron z białym serem, cukrem i dżemem, pyszne! Szybko umyliśmy naczynia, wzięliśmy rzeczy i we trójkę poszliśmy na plażę. 
Ocean był wzburzony, jeszcze nigdy nie widziałam tak wielkich fal! Czerwona flaga powiewała na wietrze, my jednak i tak weszliśmy do wody, w końcu to był nasz ostatni dzień nad Oceanem Atlantyckim ;)

Dzień 14 (14 sierpnia 2012) - PORTUGALIA

Obudziłam się po godzinie 2 w nocy, coś mnie zaniepokoiło, ale nie bardzo wiedziałam co... Ruszyłam nogami i usłyszałam tylko "plum plum", mieliśmy wodę w namiocie! Obudziłam szybko Michała, otworzyliśmy namiot i okazało się, że siedzimy w rzece! To był jakiś koszmar... Michała telefon pływał, karimaty, śpiwory i koc, to wszystko było mokre! Obudziliśmy Ole i Majkę, zabraliśmy część mokrych rzeczy, namioty wyciągnęliśmy z wody, ponieważ postanowiliśmy wrócić po nie rano i w środku nocy przeszliśmy przez las do autokaru. Z nami zabrało się jeszcze parę osób, do których woda się zbliżała... 
Pan Tadziu otworzył nam DUET, zaproponował ciepłą herbatę, ale podziękowaliśmy mu. Byliśmy po prostu załamani. Porozwieszaliśmy część rzeczy w autokarze i położyliśmy się spać. 
Obudziliśmy się po godzinie 8:30, przez noc nic nie wyschło. Michał z Olą poszli zebrać namioty znad rzeki. Po tej koszmarnej nocy do nóg promieniował mi potworny ból, myślałam, że się po prostu nie ruszę... 
Nie zjedliśmy śniadania, bo Bolek chciał od razu pojechać do marketu. Szybkie zakupy, a potem mycie się w publicznej toalecie dla niepełnosprawnych (mają zamykane toalety z dużymi umywalkami). Niestety ochroniarz się zorientował i musieliśmy stamtąd uciekać (całe szczęście byliśmy już umyci). 
Wsiedliśmy do naszego DUETu i ruszyliśmy w drogę. Po około 20 minutach Pan Tadziu wjechał pod twierdzę Valença do Minho. Poprowadził nas tak GPS, który nie przewidział jednak, że DUET jest trochę za duży żeby tam wjechać... Przez główną bramę ledwo przejechaliśmy, chociaż graniczyło to z cudem, bo po obu stronach było tylko około 10 cm wolnego miejsca... Po czym okazało się, że wyjazd jest jeszcze mniejszy! Zablokowaliśmy cały parking, Pan Tadziu musiał jakoś wyjechać, jednak nie było to takie łatwe, bo za nami było mnóstwo aut. W końcu nasz kolega założył odblaskową kamizelkę i zatrzymał ruch. Wszyscy wyszliśmy z autokaru, a nasz kierowca jechał około 300 metrów tyłem w tym wąskim, ciasnym dla naszego autokaru przesmyku... Gdy mu się udało wszyscy biliśmy mu brawo. 
To był jakiś pechowy poranek, ale potem było lepiej ;)

Kolejnym naszym przystankiem była Braga - jedno z najstarszych miast w Portugalii o ponad 2000-letniej historii oraz jedno z najstarszych miast chrześcijańskich na świecie. Założone w czasach rzymskich jako Bracara Augusta.
Na stacji paliw dowiedzieliśmy się jak dotrzeć do centrum i we trojkę ruszyliśmy na podbój miasta, na chwilę nawet przestało padać. Braga okazała się cudowna, pełna jest pięknych kościołów i fontann, naprawdę warto ją zobaczyć.


Dzień 11 (11 sierpnia 2012) - HISZPANIA

Rano, po szybkim zjedzeniu śniadania, wyruszyliśmy w drogę do stolicy baskijskiej prowincji Bizkaia, a jednocześnie największego miasta Kraju Basków – Bilbao. W czasie jazdy Michał na chwilę poszedł pooglądać widoki z perspektywy naszego kierowcy :)

Dzień 5 (5 sierpnia 2012) - WŁOCHY


O godzinie 5 byliśmy już w autokarze i zmierzaliśmy w stronę Mediolanu, stolicy mody i luksusu. To tu znajduje się słynna na całym świecie Dzielnica Mody usytuowana pomiędzy Piazza Duomo, Piazza Cavour i Piazza San Babila. Można tu odwiedzić butiki znanych włoskich marek m.in. Armani, Prada, Dolce & Gabbana, Gucci i Versace....

Do miasta dotarliśmy około godziny 9 i znowu Bolek wysadził nas przy Stadio Giuseppe Meazza „San Siro” – to największy stadion Włoch.  Często nazywany jest też „La Scalą futbolu”. Wybudowany został w latach 20 XX wieku i jest też jednym z największych stadionów w całej europie. Pomieścić może 85 tyś kibiców. Rozgrywane są tam mecze dwóch drużyn A.C. Milanu i Inter Mediolanu. Kibice Interu zajmują Zakole Północne stadionu, natomiast kibice Milanu Południowe Zakole. Ciekawostką jest fakt, że pod południową trybuną znajduje się muzeum tych dwóch drużyn. Według rankingu UEFA stadion San Siro otrzymał 5 gwiazdek i znalazł się wśród 27 najwyżej ocenianych stadionów europejskich.

Dzień 4 (4 sierpnia 2012) - WŁOCHY

Od rana siedzieliśmy nad jeziorem Garda. Tym razem Ola i Majka weszły do wody, było mnóstwo zabawy, śmiechu i robienia zdjęć. Na plaży odsypialiśmy trudną noc, nie przeszkadzały nam nawet kamienie. Woda zaczęła trochę kwitnąć, ale dalej od brzegu była czysta, więc pływało się fajnie.


Dzień 2 (2 sierpnia 2012) - CZECHY/AUSTRIA


Rano z dziewczynami poszłyśmy się umyć do płatnej toalety, a Michał został, żeby złożyć namioty. O 9 udaliśmy się w stronę parkingu, gdzie po jakimś czasie pojawił się nasz DUET i w końcu mogliśmy zjeść śniadanie, którego już nie mogliśmy się doczekać :) 

Potem pojechaliśmy do Salzburga, gdzie „nasza” grupa zrobiła pierwsze, drobne zakupy i poszliśmy zwiedzać miasto. Bolek i autokar zmyli się. Mieliśmy 4 godziny dla siebie.