Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Z okazji ferii zimowych chciałam zrobić Michałowi niespodziankę i zarezerwowałam dwa noclegi w hotelu Zamkowym przy Zamku Książ. Zawsze chciałam zobaczyć to miejsce, a wiedziałam, że Michał był tam już parę razy. Gdy dowiedział się o niespodziance, najpierw trochę się zdenerwował (nie lubi niespodzianek), ale już po chwili się cieszył.
Do tej pory na blogu pojawiały się jedynie nasze zagraniczne podróże, jednak w Polsce też mamy wiele wspaniałych miejsc! :)
Decyzja o wyjeździe do Zakopanego została podjęta przez nas dość spontanicznie, ale był to wspaniale spędzony czas!
7 września 2013
Z Wrocławia staraliśmy się wyjechać wcześnie rano, jednak jak zawsze mieliśmy opóźnienie z pakowaniem rzeczy do auta, to już chyba u nas norma ;) Za to mój pies, jest zawsze gotowy do jazdy. Droga minęła nam w miarę szybko, z krótkim przystankiem na śniadanie. Znajomy mojego taty z wojska, z którym byliśmy umówieni, wyjechał po nas i pokazał nam drogę do jego rodziny, u której mieliśmy spędzić noc. Po szybkim zapoznaniu i rozpakowaniu się w pokojach, ja i Michał pojechaliśmy z nowo poznanym kolegom - Mateuszem - na przejażdżkę po Zakopanem i okolicach. Oczywiście przejechaliśmy również przez Gubałówkę ;)
Zakopane to miasto turystyczne leżące w województwie małopolskim. Zakopane jest największym ośrodkiem miejskim w bezpośrednim otoczeniu Tatr, dużym ośrodkiem sportów zimowych, od dawna nazywane nieformalnie zimową stolicą Polski. Miasto położone jest nad kilkoma potokami, których wody ostatecznie wpadają do rzeki Zakopianka. Częściowo na terenie zakopanego znajduje się obszar Tatrzańskiego Parku Narodowego.
20 sierpnia 2013 - Czechy/Polska
O godzinie 5 wyjechaliśmy z deszczowej Pragi i ruszyliśmy w drogę do domu. Podróż minęła nam dość szybko, a nasz Wrocław również przywitał nas niezbyt piękną pogodą :)
Pomimo niezbyt miłej sytuacji, jaka nas spotkała, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyjazdu. Tak cudownych chwil nie da się przeżyć jeżdżąc do hotelu "All inclusive". Choć czasem było ciężko, razem daliśmy radę, byliśmy w wielu niezwykłych miejscach i doświadczyliśmy tego, czego zwykły turysta nigdy nie doświadczy ;)
Podróże z Bolkiem są czymś naprawdę wyjątkowym, choć wiele osób nigdy tego nie zrozumie i dziwią się nam, że chcemy jechać na "tak dziki wyjazd". Takie wyjazdy zmieniają ludzi, uzależniają ich od przygód i "odrobiny" adrenaliny ;)
Chciałabym podziękować wszystkim bolkowiczom, naszemu kierowcy oraz samemu Bolkowi za wspaniałą przygodę, której nie da się zapomnieć :)
„Czym jest dla mnie przygoda? Myślę, że to urzeczywistnienie marzenia, które każdy z nas nosi w sobie. Przygoda to przede wszystkim wolność, to doświadczenie silnych emocji, osiąganie i przekraczanie granic, realizowanie przedsięwzięć w ekstremalnej formie, które pozostawiają głęboki ślad w człowieku i zmieniają jego psychikę”. - Jacek Pałkiewicz
Piosenki, które towarzyszyły nam na tym wyjeździe i najbardziej zapadły nam w pamięć:
A już 1 sierpnia 2014 wyjeżdżamy na kolejnego Bolka ;) To naprawdę uzależnia!
Wstaliśmy o godzinie 7. Bolek powiedział nam, że zostajemy w Rzymie do godziny 24, ale z campingu musimy wyjechać dużo wcześniej i autokar zaparkowany będzie przy wjeździe do miasta. Spakowaliśmy więc nasze rzeczy do autokaru, wzięliśmy prysznic (tak na zapas ;) ) i o godzinie 11 staliśmy już na przystanku.
Tej nocy w autokarze spało się nam całkiem wygodnie. Około godziny 4:30 zaczęli się już schodzić bolkowicze, bo odjazd miał być za godzinę. Czas mijał, jednak wciąż brakowało nam jednej osoby... Parę osób poszło go szukać, przez co mieliśmy godzinne opóźnienie. Byliśmy bardzo niezadowoleni, ale po godzinie 6:30 ruszyliśmy w dalszą drogę.
14 sierpnia 2013 - Włochy
W nocy było trochę zimno, jednak wstaliśmy wyspani, pomimo tego, że była dopiero godzina 7 rano. Szybko ogarnęliśmy rzeczy i poszliśmy się umyć w toalecie na stacji paliw. Bolek próbował znaleźć nam camping, jednak okazało się, że nie ma miejsc... Szybko wygrzebałam mój przewodnik i pokazałam mu bardzo fajny camping w pobliżu Rzymu. Zadzwoniliśmy tam i całe szczęście było wolne miejsce! Byliśmy bardzo szczęśliwi bo woleliśmy mieć camping w Rzymie niż w Pompejach.
Zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w dalszą drogę. Widoki z autokaru były niezwykłe.
13 sierpnia 2013 - Włochy - Sycylia
To była ciężka noc, co chwilę ktoś nas budził... Była nawet chwila, gdy byliśmy przerażeni i uważaliśmy, że spanie w tym miejscu było naszą najgorszą decyzją, gdy obok nas przeszła "kobieta zombie", serio miała taką twarz, że było to nasze jedyne skojarzenie... Później obudził mnie jakiś facet, krzycząc mi nad głową "Cigarette, cigarette!", niestety musiałam go zasmucić faktem, że nie mamy "Cigarette"... To była chyba nasza najgorsza noc...
Wstaliśmy o godzinie 7, szybkie śniadanie i mycie, a o godzinie 8:30 jechaliśmy już do kolejnego miasteczka.
Zatrzymaliśmy się około 3 kilometry od centrum, więc w potwornym upale szliśmy do miasta, całe szczęście po drodze znaleźliśmy market i zrobiliśmy zakupy. Drugie śniadanie zjedliśmy siedząc na chodniku przy drodze w cieniu drzew.
Cefalù to sycylijskie miasteczko słynące ze średniowiecznych zabytków i malowniczego położenia. Przez wielu jest uważane za najpiękniejszą miejscowość kąpieliskową na wyspie. W Cefalù białe domki w typowo włoskim stylu, kręte, wąskie uliczki ozdobione kwiatami są jakby wciśnięte między Morze Tyrreńskie i wysokie, żółto-brązowe góry.
10 sierpnia 2013 - Włochy - Sycylia
Wstaliśmy o godzinie 7 rano. W nocy strasznie wiało, ale dzięki temu nie było tak duszno. W parku Jana Pawła II, w którym spaliśmy, rosły kaktusy, Bolek pokazał nam, że owoce, które na nich rosną, są jadalne ;) Nazywają się opuncje i choć ciężko było je zerwać, bo porośnięte są małymi igiełkami, to naprawdę było warto poświęcić jeden z naszych ręczników, żeby ich skosztować. W smaku były po prostu przepyszne!
O 8:30 wyjechaliśmy z Syrakuz, a o godzinie 9 byliśmy już na miejscu w Noto, jest to miasteczko we wschodniej części Sycylii, którego początki sięgają IX w. p. n. e. Pałace, kościoły, zakony, kolumny, balustrady i inne elementy dekoracyjne zbudowane są ze skały o charakterystycznej ciepłej barwie przypominającej kolor miodu. Ze względu na zabudowę z tufu - miękkiej skały o pochodzeniu wulkanicznym - Noto nazywane jest "kamiennym ogrodem". Z kolei przez UNESCO miasto zostało nazwane stolicą i perłą baroku sycylijskiego.
Ruszyliśmy więc na zwiedzanie miasta.
9 sierpnia 2013 - Włochy - Sycylia
Gdy rano otworzyliśmy namiot, przeżyłam szok... Dookoła nas chodziły gigantyczne mrówki, takie oglądałam tylko w programie na Discovery... I z tego co zapamiętałam, to nie są one zbyt przyjazne... Szczerze mówiąc to mieliśmy spać pod gołym niebem, ale wydawało nam się, że będzie padać i tylko dlatego rozłożyliśmy namiot. Całe szczęście nie dostały się one do środka. Były straszne...
Chcieliśmy dokupić parę rzeczy w markecie, ale był jeszcze zamknięty... Za to gdy przyszliśmy pod autokar, zobaczyliśmy, że spora część naszej grupy jest umyta i zadowolona. Pomyśleliśmy, że pływali w morzu, ale okazało się, że miła starsza Pani, która mieszka zaraz przy plaży, zrobiła im prysznic wężem ogrodowym. Wzięliśmy więc paczkę polskich cukierków i poszliśmy do niej ;) Zgodziła się, bez żadnego problemu. Czyści i szczęśliwi wsiedliśmy do autokaru i o godzinie 9 byliśmy już w drodze.
Po godzinie 11 zaparkowaliśmy autokar w miejscowości Giardini-Naxos, jest to najstarsza miejscowość na Sycylii - jej historia sięga aż 735 r. p.n.e., kiedy to Grecy postanowili założyć tu swoją osadę. 27 wieków później, czyli w rzeczywistości "tu i teraz", miasto to stanowi jeden z najbardziej znanych sycylijskich kurortów. Z naszego parkingu ruszyliśmy większą grupą na Taorminę. Droga była dość długa, chcieliśmy pojechać autobusem, ale akurat nic nie jechało, więc szliśmy pieszo. Było strasznie gorąco, za to widoki były nieziemskie ;)
6 sierpnia 2013 - Włochy
Gdy rano obudziliśmy się na plaży w Metaponto, zorientowaliśmy się, że ludzie spacerujący chodnikiem znajdującym się nad plażą, robią nam zdjęcia. Nie przejęli się nawet tym, że już nie śpimy, tylko wciąż bezczelnie się gapili i robili kolejne zdjęcia. Tak w sumie to nie dziwie się im, ale mogli chociaż nam przesłać te fotki ;)
Po ogarnięciu rzeczy, wsiedliśmy do DUETu i wjechaliśmy na camping, choć nie było to łatwe, bo było tam dość wąsko, a dostaliśmy jakieś miejsce na uboczu. Naszej radości chyba nie muszę tłumaczyć ;)
Po szybkim rozłożeniu namiotów od razu poszliśmy umyć się pod normalnym prysznicem, potem z Olą zrobiłyśmy szybkie pranie, a Michał w tym czasie pilnował ładujących się telefonów i aparatów, grając jednocześnie na gitarze, więc dookoła niego zebrała się spora grupa bolkowiczów. Gdy już wszystko było gotowe, a Michał pomógł mi wykręcić i rozwiesić pranie, mogliśmy w końcu zająć się jedzeniem. Było cudownie! :)
5 sierpnia 2013 - Włochy
Przed 1 w nocy dojechaliśmy do Bari - jest to miasto i gmina w południowych Włoszech, położone nad Adriatykiem. Bari jest stolicą prowincji Bari i regionu Apulia. Bari jest największym miastem nad Adriatykiem, ważnym ośrodkiem przemysłowym, handlowym i kulturalnym Włoch południowych.
Po wyjściu z autokaru, poszliśmy wraz z Bolkiem poszukać miejsca do spania, a przy okazji połączyliśmy to z nocnym zwiedzaniem. Bolek bardzo ciekawie opowiadał nam o wszystkich zabytkach. W nocy miasto wyglądało niezwykle. Podczas poszukiwań, wykruszyła nam się prawie połowa grupy. Jednak po jakimś czasie wróciliśmy pod mury miasta i stwierdziliśmy, że to jest jednak dobre miejsce do spania (tzw. "dzikus").
Wstaliśmy o godzinie 7, bo słońce już dawno wstało, a po ulicy kręciło się dużo osób, wszyscy patrzyli na nas dość dziwnie, w końcu takie "kokony" to niecodzienny widok ;)
4 sierpnia 2013 - San Marino/Włochy
W autokarze standardowo była impreza, którą przerwał dojazd do San Marino o godzinie 1. Wszyscy podziwialiśmy widoki i z przerażeniem patrzyliśmy na wąską, pnącą się w górę, krętą ulicę, którą jechaliśmy na szczyt.
San Marino – jedno z najmniejszych państw Europy, przypominające swym kształtem nieregularny prostokąt, które zamieszkuje zaledwie 29 tys. osób. Do czasu uzyskania niepodległości przez Nauru w 1968 r. było najmniejszą republiką na świecie. Leży na górzystym terenie, które wchodzi w skład Apeninów. Obowiązuje tam język włoski, choć najczęściej stosuje się jedną z odmian tego języka – język emilijski, przypominający dialekty Piemontu, Lombardii i Romanii.
3 sierpnia 2013 - Włochy
Obudziłam się przed godziną 5:30, z daleka słyszałam jakiś dziwny, niepokojący dźwięk... Nie dawało mi to spokoju, więc obudziłam Michała, który otworzył namiot, żeby się rozejrzeć. W całym parku, unosiła się potworna mgła, wyglądało to przerażająco i dalej słyszałam ten dziwny dźwięk... W głowie pojawiła mi się jedna myśl: Skądś go znam... Tylko skąd? Niezadowolony Michał wyszedł z namiotu i poszedł się rozejrzeć, po czym wrócił i powiedział, że pewnie ktoś strumyk czyści i żebym dała spokój. Wciąż jednak coś mnie niepokoiło. O godzinie 5:50 usłyszałam ten dźwięk jeszcze bliżej nas. Szybko obudziłam Michała, otworzyliśmy namiot i wtedy wszystko było jasne... Po drugiej stronie mostku dźwięk w końcu ustał, za to po naszej stronie z ziemi wysunęły się dwumetrowe zraszacze! Pamiętam jak szybko wybiegliśmy z krzykiem z namiotu, obudziliśmy Olę i Asię, złapaliśmy namioty i pobiegliśmy na drugą stronę mostku, gdzie zraszacze już się schowały. W miejscu gdzie stał nasz namiot, również z ziemi wyrósł zraszacz. Ledwo przebiegliśmy przez mostek, a te potwory się uruchomiły. Muszę przyznać, że miały niezły zasięg :)
Godzinę posiedzieliśmy w parku na ławce, patrząc jak miejsce, w którym niedawno spaliśmy, jest zraszane zimną wodą, po czym spakowaliśmy rzeczy, żeby zabrać się do autokaru. Wciąż nie mogliśmy uwierzyć w swoje szczęście, jeszcze chwila i bylibyśmy cali mokrzy ;)
O godzinie 7 byliśmy już pod autokarem i jedliśmy śniadanie. Reszta grupy powoli wracała z plaży, a ich karimaty i śpiwory wyglądały po prostu strasznie, były całe mokre i w piachu... Dobrze, że nie poszliśmy spać z nimi, bo po naszej przygodzie namioty szybko wyschły na słońcu, czego nie mogę powiedzieć o ich brudnych rzeczach.
O godzinie 9 wyjechaliśmy w stronę Wenecji, do której dojechaliśmy o 11. Zatrzymaliśmy się przy tym samym Lidlu co rok temu.
Szybko się zebraliśmy i poszliśmy na autobus do samej Wenecji, którą opisywałam już tutaj, ale dla własnego przypomnienia, opiszę ją jeszcze raz :)
A więc... Wenecja, zwana inaczej Królową Adriatyku, to stolica regionu Veneto i prowincji Wenecja, zajmuje ona 118 małych wysp na bagnistej lagunie, wzdłuż morza. Cały ten obszar znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wenecja to symbol – kulturowy, architektoniczny, turystyczny, ostatnio także środowiskowy.
W tym roku postanowiliśmy zwiedzać miasto idąc zgodnie z drogowskazami. Na Ponte di Rialto również dotarliśmy, ale nie robiliśmy mu zdjęć.
2 sierpnia 2013 - Austria/Włochy
Obudziliśmy się około 5 rano, więc nie byliśmy za bardzo wyspani... Szybko złożyliśmy namioty i spakowaliśmy rzeczy do autokaru. W międzyczasie dowiedzieliśmy się od reszty grupy, że spanie w centrum nie było udane... Bardzo długo chodzili i nie mogli znaleźć dobrego miejsca. Byliśmy szczęśliwi, że rozłożyliśmy się między drzewami parę kroków od autokaru :)
O godzinie 7 rano byliśmy już w drodze do włoskiego Caorle. Jeszcze przed granicą zatrzymaliśmy się na stacji paliw, gdzie spokojnie mogliśmy zjeść śniadanie. Jazda zajęła nam kilka godzin, ale widoki z autokaru były przepiękne :)
8 maja 2013
To nasz ostatni poranek w tym przepięknym miejscu, aż ciężko było nam się z nim pożegnać. Porobiliśmy więc mnóstwo pamiątkowych zdjęć, aby móc w przyszłości powspominać. Pogoda tego dnia była taka piękna... Gospodarz również wyszedł pożegnać się z nami, podziękowaliśmy mu za cudowny pobyt i za miło spędzone chwile... W prezencie dostaliśmy słoik oliwek, a oliwę z oliwek własnej roboty kupiliśmy :)
7 maja 2013
Ten dzień nie zapowiadał się zbyt ładnie... Gdy ja i Michał jeszcze spaliśmy, rodzice zrobili parę zdjęć z naszego tarasu. Około godziny 7 padał deszcz, po czym w oddali pojawiła się tęcza, a następnie pogoda znów się popsuła i ponownie zaczęło padać. Nad Starą Podacą unosiła się przerażająca mgła.




.jpg)