Bałkańskie wakacje 2018 - dzień trzeci




Trzeci dzień na Bałkanach przywitał nas chmurami i deszczową pogodą. Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Dubrownika. Sprawdziliśmy pogodę... przez najbliższe dwa tygodnie zapowiadają tam deszcz. No cóż... W takim razie nie zmieniamy planów i jedziemy dzisiaj, skoro pogoda nie zamierza się poprawić 😅 z resztą, byliśmy w Dubrownik już dwa razy, więc raz możemy mieć gorszą pogodę. 



Zjedliśmy śniadanie, zaplanowaliśmy trasę, znaleźliśmy parking i w drogę! Jadąc z Bristu do Dubrownika trzeba przejechać przez terytorium Bośni i Hercegowiny, dlatego niezbędną jest nam zielona karta. Trzeba swoje odstać na granicy, choć poszło w miarę szybko. Najpierw zrobiliśmy drobne zakupy w Lidlu i skierowaliśmy się w stronę parkingu. Widok na stare miasto z góry zawsze nas zachwyca... 


Wiedzieliśmy, że nie znajdziemy tu darmowego parkingu w pobliżu centrum, więc nawet nie zamierzaliśmy bo szukać. Auto zostawiliśmy na parkingu w pobliżu starego miasta, gdzie cena była całkiem przyzwoita, jeśli tak to można nazwać. Niestety zaraz po wyjściu z parkingu krytego przyszła potworna ulewa, a do tego grzmiało i błyskało co chwila. Przeczekaliśmy chwilę i mimo niesprzyjających warunków pogodowych, ruszyliśmy na miasto! W końcu nie po to tu jechaliśmy, żeby teraz wracać :)
PS. Całe szczęście, że poczekaliśmy bo po 20 minutach zaczęło się trochę przejaśniać, a przynajmniej ulewa zmieniała się w lekki letni deszcz.



Pierwszym naszym celem była plaża, którą odkryliśmy na Bolku w 2014 roku... Trochę się tu zmieniło od tego czasu, ale widoki nadal zachwycały. Pogoda była bardzo kapryśna i co chwila deszcz ustawał, by zza moment powrócić, więc szybko ruszyliśmy dalej, chcąc choć na chwilę poczuć niezwykły klimat tego Dubrownika.







Idąc dalej trafiliśmy do zbudowanej w latach 1438-1444 wielkiej studni Onofria. A stąd jest już naprawdę fajny widok na mury obronne.


Tym razem również nie skusiliśmy się na spacer murami obronnymi. Pogoda była kiepska, a mając do wyboru pozwiedzanie miasta i spacer po murach, zdecydowanie bardziej woleliśmy labirynt wąskich uliczek 😉 A mury? Może kiedyś...


Gdy byliśmy już blisko wieży dzwonniczo–zegarowej z XV w. zaczęło kropić... Niestety drobny deszczyk zmienił się w mocną ulewę, którą chcieliśmy przeczekać.


Po krótkim postoju, pomimo deszczu, zdecydowaliśmy, że odwiedzimy jeszcze port... to jedno z moich ulubionych miejsc 😊 Strasznie żałuję, że nie udało nam się odbyć tej podróży w takim składzie, jakim planowaliśmy...  



Ulewa niestety nie odpuszczała, więc skierowaliśmy się w stronę parkingu. Mokrzy wsiedliśmy do naszej Zafiry... 7 osób i mokry pies... 
Choć pogoda była nam nieprzychylna, to siedząc w ciepłym domu i popijając kawę, miło wspominamy tamten dzień. Mocno nietypowe zwiedzanie przy mocno nietypowej pogodzie... ale czy nie o to chodzi właśnie w podróżowaniu? Żeby pomimo przeciwności realizować założone plany. Poza tym, nie pamiętam, żeby ktokolwiek wracał smutny lub niezadowolony. Pamiętam natomiast uśmiechnięte miny, śpiewane piosenki i głośne konwersacje. Tak... czasami właśnie takie zwiedzanie daje najwięcej satysfakcji, przyjemności i niezapomnianych wrażeń. Bo w końcu, ile osób może pochwalić się fajnym zwiedzaniem, w dobrej atmosferze, pomimo złej pogody? Znaczna większość turystów w taki dzień nie ruszyłaby się z hotelu, a my... cóż, my jesteśmy nietypowi i dobrze nam z tym 😉


2 komentarze:

  1. Szkoda, ze pogoda Wam nie dopisala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze musi być pięknie ;) Dwa razy pogoda w Dubrowniku nam dopisała za trzecim nie, mówi się trudno ;)

      Usuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)