Bałkańskie wakacje 2018 - dzień dziesiąty


Przedostatni dzień naszego pobytu na Bałkanach... Standardowo zjedliśmy śniadanie na naszym cudnym tarasie i omówiliśmy plany na ten dzień. Planów w sumie nie było zbyt wiele, w końcu musieliśmy odpocząć przed długą podróżą do domu. 



W pierwszej kolejności pojechaliśmy kupić przepyszne miody lawendowe i mandarynkowe. No i oczywiście rakiję 😅 Miodu lawendowego najbardziej brakuje mi w Polsce... jego smak tak bardzo kojarzy mi się z Bałkanami....




Po zakupach przyszedł czas na plażowanie 😁 Dobrze mieć plażę tylko dla siebie... Rudi mógł spokojnie pływać razem z nami, a gdy tylko ktoś odpłynął za daleko, to szybko próbował go "ratować" 😅 Dobrze, że Kubuś tak polubił wodne zabawy! W sezonie raczej nie bawilibyśmy się tak dobrze.










Gdy zaczęło robić się upalnie, wróciliśmy na nasz taras. Wciąż zachwycam się tymi widokami... aż trudno uwierzyć, że można mieszkać w tak niezwykłym miejscu. Kuba oczywiście zaopatrzył się w kamienie z plaży i przewoził je swoją ciężarówką.








Przed położeniem Kubusia spać, wybraliśmy się jeszcze na spacer. Szkoda nam było zmarnować ostatnie chwile w tym miejscu... Koło naszego apartamentu kwitła lawenda. Ten zapach, ten wygląd, no coś niesamowitego! Kiedyś obowiązkowo posadzę sobie na ogrodzie kilka krzaczków lawendy 😁












Gdy Kuba poszedł już spać, my oglądaliśmy ostatni (podczas tego wyjazdu) zachód słońca na naszym tarasie... Muszę przyznać, że tych zachodów słońca naprawdę się nie zapomina...





Po zmroku przeszliśmy się na jeszcze jeden spacer po okolicy. Powtarzałam to wiele razy i zawsze będę powtarzać... Bałkany to mój mały raj na ziemi!


1 komentarz:

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)