Bałkańskie wakacje 2018 - dzień siódmy


Dzień siódmy naszego pobytu na Bałkanach zapowiadał się mega intensywnie, czyli tak jak lubimy 😁 Poprzedniego dnia sprawdziliśmy, o której godzinie odpływa prom na Wyspę Hvar!

Dzięki Kubie nie zmarnowaliśmy zbyt wiele czasu na spanie, więc z samego rana zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w drogę do miejscowości Drvenik, skąd odpływają promy. Kupiliśmy bilety i ustawiliśmy się w kolejce, a była ona na tyle długa, że śmiało mogliśmy jeszcze pochodzić po pobliskich sklepikach i pooglądać pamiątki oraz kupić kapelusze 😉   




Gdy zobaczyliśmy, że pomału do brzegu zbliża się nasz prom, wróciliśmy do auta, by móc wjechać na pokład. Rudi nie był zbyt zachwycony podróżą, jednak nie sprawiał zbyt dużo problemów. Za to Kuba z chęcią podziwiał widoki, a muszę przyznać, że było co podziwiać 😁 
















Podłużna (68 km) i wąska (od 4 do 10,5 km) wyspa Hvar położona jest pomiędzy wyspami Brač i Korčula. Powierzchnia wyspy wynosi 298,38 km², a liczba mieszkańców 11,5 tysięcy. Najwyższy szczyt wyspy to Sveti Nikola (626 m). Po północnej stronie wybrzeża występują półwyspy i zatoczki, natomiast południowy brzeg jest stromy i skalisty. Wyspa porośnięta jest roślinnością śródziemnomorską (makią), a także lawendą dlatego też Hvar znana jest również jako „lawendowa wyspa”, ze względu na sadzoną masowo lawendę, która jest jednym z głównych źródeł dochodów wyspy.
Po postawieniu kół na Wyspie Hvar mieliśmy do przejechania jeszcze spory kawał drogi do celu naszej podróży. Miejscowość Hvar znajduje się na samym końcu tej wąziutkiej wyspy. Jadąc samochodem po niezwykle wąskich i krętych drogach Hvaru trzeba zachować szczególną ostrożność. Nie można pozwolić sobie na szybką jazdę, czy choćby na chwilę nieuwagi. Chorwaci mają nawet swoje powiedzenie, jeśli chcą komuś źle życzyć: „obyś zginął na drogach Hvaru”. 


Ostatni odcinek drogi przed miejscowością Hvar jest już całkiem szeroki i jedzie się nim całkiem komfortowo 😉



Po długiej i krętej drodze, bezpiecznie dotarliśmy do celu! Gdy byliśmy tu w roku 2013 jedyna droga prowadząca do miejscowości Hvar była w remoncie na odcinku 8 km... oj ciężko się wtedy jechało 😅 
Niby jeszcze przed sezonem, a upał nie do wytrzymania! No cóż, nie ma co narzekać, trzeba zwiedzać! 

Zaraz po wyjściu z parkingu dochodzimy do Katedry św. Szczepana, a stąd już prosta droga do portu 😁 Było tak gorąco, że większość turystów tylko szukała choć skrawka cienia.



Miasto Hvar doskonale opisał Wacław Kubacki w swoim Dzienniku (1966-1968):
„Głęboko wcięta zatoka. Wybielona w słońcu stara twierdza panuje nad miastem i portem (...) Woda krystaliczna. Co za roślinność! Pinie, cyprysy, magnolie, pomarańcze, morwy, oliwki, granaty, figi, drzewa chlebowe. Palmy daktylowe w zielonych pióropuszach i palmy powiewające wachlarzami liści”. 
Nie można się nie zgodzić z tym opisem... tu jest po prostu pięknie!












Nie pozwiedzaliśmy dzisiaj tak dużo jak w roku 2013. Upał i remont w porcie nam na to nie pozwoliły... Jednak przespacerowaliśmy się w okolicach portu, odpoczęliśmy w cieniu i obowiązkowo kupiliśmy olejek lawendowy 😁




Wróciliśmy do nagrzanego od słońca auta i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się przy krzaczkach lawendy, jednak jeszcze nie kwitły 😉


Pomimo kolejek, w miarę szybko dostaliśmy się na prom i wróciliśmy do Bristu. Godzina była jeszcze w miarę wczesna, więc biegiem polecieliśmy na plażę!




To był naprawdę udany dzień, choć upał nas wykończył 😅 Już drugi raz byliśmy na Hvarze i naprawdę polecamy! Naszym zdaniem jest to jedno z miejsc typu "must-see".

2 komentarze:

  1. Świetna rodzinna wycieczka. Uwielbiam Bałkany przede wszystkim ze względu na pogodę, która tam panuje. Jeśli dobrze poszukamy można tam znaleźć tanie kwatery dzięki czemu nasz wyjazd może być dłuższy niż na początku zakładaliśmy. Jeśli ktoś lubi słońce to jak najbardziej polecam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy wszystkim za komentarze! Jest nam bardzo miło, że czytacie naszego bloga :)